Home > Domowy budżet > Magdalena Bród oszczędza na obcasach

Magdalena Bród oszczędza na obcasach

O satysfakcji z blogowania, trikach na uniknięcie zbędnych wydatków oraz kobiecym spojrzeniu na domowy budżet rozmawiamy z Magdaleną Bród, autorką popularnego bloga Finanse na obcasach.

Finanse na obcasach nie są Twoim pierwszym blogiem dotyczącym finansów. Przed nim prowadziłaś 1000zlmiesiecznie.pl. Z jakiego powodu zaczęłaś blogować i skąd zainteresowanie tematyką związaną z pieniędzmi?

Moja historia z blogowaniem nie zaczyna się od poprzedniego bloga o finansach. Bloguję od 2007 roku, kiedy to postanowiłam założyć blog o języku polskim (filolozka.brood.pl). To właśnie on sprawił, że pokochałam blogowanie, głównie dzięki interakcjom z czytelnikami. Jeśli chodzi o zainteresowanie tematyką finansów, to przyciągnęła mnie już na studiach, ale jakoś wtedy zupełnie nic z tym nie robiłam. To dojrzewało we mnie do momentu, gdy zaczęłam pracę w Money.pl. Wtedy zdecydowałam, że mam na ten temat coś do powiedzenia i stąd pomysł na blog.

Czy blogowanie to dla Ciebie forma relaksu, sposób na rozwijanie nowych umiejętności, czy może chęć szerzenia wiedzy na temat finansów?

Wszystkie trzy tezy są słuszne – lubię blogować, bo mnie to relaksuje, przy okazji zawsze dowiem się czegoś nowego i zdobędę nową umiejętność, a wiedza, że mogę jeszcze komuś pomóc w zakresie finansów jest bardzo motywująca. Tak jest, gdy tylko mam czas. Niestety, gdy go brakuje, blogowanie na chwilę zmienia się w obowiązek, który zmusza do napisania nowego tekstu. Wiem, że muszę to zrobić, bo inaczej, w przyszłości, blog się wysypie i będę tego bardzo żałować. Na szczęście mam dużo pomysłów w głowie, a także w szkicach.

Czy prowadzenie bloga może być intratnym przedsięwzięciem, środkiem do tego, aby zdobyć samodzielność finansową?

Zdecydowanie tak, mimo że mój blog nie zapewnia mi tej samodzielności. Ale jest do tego za młody i mam jeszcze bardzo dużo do zrobienia, zanim będę miała takie nastawienie. Trzeba jednak mieć świadomość, że jeśli ktoś decyduje się na prowadzenie bloga i zakłada, że będzie na nim zarabiał, to jest to praca jak każda inna. To niesamowicie dużo pracy, która na początku nie daje żadnych efektów – ani w postaci satysfakcji (wciąż czyta nas za mało osób), ani w postaci pieniędzy (bo na początku nic nie zarobi).

Nazwa wskazuje, że Finanse na obcasach to blog skierowany do kobiet. Czy faktycznie to panie najczęściej odwiedzają stronę?

Tak, po zajrzeniu w dane demograficzne Google Analytics, czarno na białym widać, że jednak czytają mnie głównie kobiety, bo w 64% (33% mężczyzn). Kobiety wykonują też więcej akcji na blogu i spędzają na nim więcej czasu. To jednak suche dane, bo jeśli chodzi o komentarze, to równie często moje wpisy komentują mężczyźni.

Na jakiego typu poradach skupiasz się najbardziej i jaka tematyka cieszy się największą popularnością?

Staram się mocno różnicować tematy, które poruszam i docierać do jak najszerszej grupy odbiorców. Wiem, że czytelników interesują zarówno tematy związane z oszczędzaniem pieniędzy i ich wydawaniem, jak i te dotyczące prowadzenia własnego biznesu oraz samorozwoju.

Czy sama stosujesz się do rad, których udzielasz? 🙂

Staram się! To nigdy nie jest banalnie proste. Jeśli tworzę tekst o na przykład 12 poradach na jakiś temat, w praktyce sama stosuje się do maksymalnie 8-9. Muszę jednak przyznać, że samo napisanie tych rad zwiększa moją świadomość i nierzadko w przyszłości łapię się na tym, by się do nich stosować bardziej restrykcyjnie.

Sporo uwagi poświęcasz zakupom przez internet. Z których sklepów korzystasz najczęściej, uważasz za godne polecenia?

Uwielbiam zakupy spożywcze przez internet odkąd odkryłam je w 2010 roku. Korzystam regularnie z dwóch – Tesco i z Alma24. Oba są dobre i oba się nawzajem uzupełniają. Alma reprezentuje dużo wyższy standard, jeśli chodzi o obsługę klienta (dzwonią, gdy nie ma produktu, zakupy mogą zostać dostarczone już po 4 godzinach od zamówienia, każdy produkt można ocenić i skomentować itp.), Tesco natomiast ma niższe ceny. Oba sklepy dostarczają wysokiej jakości produkty.

Czy możesz podać kilka sposobów na codzienne oszczędzanie, które mogą pomóc w utrzymaniu domowego budżetu w ryzach?

Przede wszystkim, to najistotniejsze – koniecznie trzeba notować wydatki, żeby wiedzieć, na co się wydaje. Nic tak nie pomaga ich ograniczyć, jak świadomość ile i na co się wydało.
Kolejna sprawa – zamiast kupować obiad w pracy, pamiętajmy o tym, aby wieczorem poprzedniego dnia przygotować go sobie w domu. I tak codziennie. Zaoszczędzimy w ten sposób 200-300 zł miesięcznie.

I jeszcze – warto zwracać uwagę na tzw. czynnik latte, czyli na małe wydatki, które w efekcie skali tworzą duże wydatki. Tutaj kawa, tam ciastko, tam kanapka – i zbiera się spora suma. Trzeba mieć świadomość, że najczęściej warto poważnie zastanowić się nad tym, czy wydać nawet te 3-4 zł.

Warto przeczytać

Wakacyjne wydatki Polaków

Nadeszło długo wyczekiwane lato. To czas urlopów, długich dni pełnych wrażeń i typowych dla tego …

2 komentarze

  1. Przejrzałam blog, bardzo fajny, dużo praktycznych ciekawostek 🙂

  2. Zgadzam się, jeśli chodzi o notowanie potrzebnych rzeczy przed zakupem. Gdybym nie robiła listy, już dawno poszłabym z torbami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *