Home > Eko > Resibo – polskie kosmetyki bliskie natury
Ewelina Kwit-Betlej

Resibo – polskie kosmetyki bliskie natury

Ewelina Kwit-Betlej działa na rynku kosmetycznym od niedawna, ale już może się pochwalić nominacją w plebiscycie „Polskie Lwice Biznesu”. Założona przez nią marka Resibo ma w ofercie naturalne produkty, które zdobywają popularność nie tylko na polskim rynku, ale też w Niemczech i Australii. W rozmowie z nami opowiedziała o początkach działalności i wartościach, którymi kieruje się prowadząc biznes.

Skąd pomysł na biznes związany z kosmetykami?

Początkowo robiłam kosmetyki dla siebie, a konkretnie olejki do demakijażu. Udoskonalałam formułę i zaczęłam nimi obdarowywać rodzinę, przyjaciół i znajomych. Okazało się, że olejki przypadły im do gustu i zaczęli do mnie po nie wracać. Doszłam do wniosku, że można spróbować je sprzedawać, skoro są osoby, które potrzebują takich produktów.

Czy ma Pani wykształcenie, które pomogło w przygotowywaniu kosmetyków?

Nie, kształciłam się w kierunku zarządzania. Sama uczyłam się na temat właściwości olejów i sposobów na to, w jaki sposób je mieszać, aby proporcje były bezpieczne i jak najbardziej skuteczne. Miałam wsparcie w znajomej, która pracuje w rozlewni olejków eterycznych jako chemik. Podpowiadała mi w jaki sposób tworzyć odpowiednie mieszanki oraz podsuwała literaturę.

Uczestniczyłam w szkoleniach związanych np. z prawnymi aspektami wprowadzenia produktu do obrotu. Dzięki wyjazdom na targi kosmetyczne, m.in. do Paryża i Bolonii, udało mi się poznać grupę technologów, z którymi przygotowałam całą linię kosmetyków. Dzięki nim w ofercie poza olejkami mamy np. kremy. Cenię sobie współpracę z nimi po pierwsze dlatego, że są świetnymi specjalistami i mają umiejętności, których mi brakuje. Po drugie, używają tylko składników naturalnych i nie korzystają ze składników odzwierzęcych.

Dlaczego postawiła pani na kosmetyki wegańskie?

Chciałam żeby moje kosmetyki były naturalne. Dla mnie oczywiste jest to, że kosmetyki nie powinny być testowane na zwierzętach i zawierać składników odzwierzęcych, bo nie chciałabym, żeby zwierzęta cierpiały. Nie jestem weganką, ale podjęcie decyzji o produkcji kosmetyków wegańskich było dla mnie rzeczą naturalną. Zależy mi nie tylko na tym, żeby produkty były dobre, ale też powstawały w sposób etyczny. Znak potwierdzający wegańskość to dowód na to, że kosmetyki Resibo są etyczne, bezpieczne i nie zawierają składników pochodzenia GMO.

Resibo_02

Czy mimo to w kosmetykach Resibo znajdują się substancje konserwujące?

Jak najbardziej. Kosmetyki Resibo są w różnym stopniu naturalne, w zależności od produktu, ale zawsze w przynajmniej 96 procentach. Hasło „100 procent natury”, które można znaleźć na wielu kosmetykach w drogeriach często jest dalekie od prawdy. Kosmetyk nie ustrzeże się pleśni i bakterii leżąc na w sklepie półce, która jest w dodatku oświetlana, a przez to podgrzewana.

Stawiam na bycie wiarygodną, nie chcę oszukiwać ludzi. Od początku pokazywaliśmy składy kosmetyków, staramy się też edukować klientów poprzez działania na naszym blogu. Tłumaczymy, dlaczego hasło „w 100 procentach naturalny” nie oznacza, że mamy do czynienia z lepszym kosmetykiem.
Oczywiście są firmy, które oferują świeże kosmetyki. Istnieje jednak ryzyko, że mogą się one szybko popsuć. Trzeba je trzymać w lodówce, co jest pewną niedogodnością.

Konserwanty, których używamy są aprobowane i zalecane przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne, jak Ecocert. Są bardzo delikatne i nie szkodzą nawet alergikom. Chodzi o to, żeby kosmetyki były bezpieczne i świeże, aby w okresie przydatności do użycia w pełni zachowały swoje właściwości.

Czy składniki kosmetyków Resibo pochodzą z Polski?

Składników szukamy na całym świecie. Np. w kremie ultranawilżającym jest japoński filtr mineralny. Filtry mineralne mają to do siebie, że zostawiają białą powłokę. Filtr z Japonii ma tak ułożone cząsteczki, że krem idealnie się rozprowadza po twarzy i nie zostawia żadnych białych śladów. Zależało nam na połączeniach naturalnych, ale równocześnie efektywnych. Tego typu składniki pozwalają to osiągnąć. Produkcja jest za to całkowicie polska.

Jak wygląda promocja Resibo? Czy np. wysyłacie próbki blogerom i blogerkom kosmetycznym?

Blogi to obecnie podstawa działalności marketingowej firm kosmetycznych. Zależało nam na odzewie z zewnątrz i recenzjach blogerek. Współpraca z nimi bardzo dobrze się układa. Gdy dziewczyny trafiają na nową firmę z interesującymi produktami w ciekawych opakowaniach same chętnie się do nas odzywają.

Bardzo dobrze idzie współpraca z gabinetami kosmetycznymi, dlatego że kosmetyczki mają umiejętność odróżnienia dobrego produktu od słabego. Jeżeli udaje nam się namówić kosmetyczki do współpracy, to szybko się przekonują do Resibo. Polecają dobrej jakości produkty klientkom, które bardziej ufają swoim kosmetyczkom niż reklamom w kolorowym magazynie. Kosmetyczki też są zadowolone, gdy dany produkt się sprawdza, nie podrażnia cery klientki.

Czy korzysta pani z pomocy agencji PR w działaniach marketingowych?

Korzystałam na początku, ale po kilku miesiącach okazało się, że nie nadajemy na tych samych falach. Częściowo byliśmy bardzo zadowoleni. Umawialiśmy się na bardzo szeroką współpracę, ponieważ firmę zakładaliśmy tylko w dwie osoby. Ja i mąż chcieliśmy uzyskać pomoc w każdym zakresie: graficznym, kontaktów z mediami, tworzenia bloga i strony na Facebooku. Pewne części tej współpracy działały, a pewne nie. Zrezygnowaliśmy ze współpracy z agencją i teraz sami zajmujemy się public relations.

Kosmetyki Resibo są kupowane przez klientów z innych krajów. Jak to się stało, że Pani produkty trafiły na zagraniczne rynki?

De facto na zagranicznych rynkach nas jeszcze nie ma. Klienci z Niemiec, ale też Australii czy Karaibów po prostu zamawiają u nas produkty, a my im je chętnie wysyłamy. Widocznie brakuje im podobnych kosmetyków na lokalnych rynkach. Granice to teraz żadna bariera, zwłaszcza w Unii Europejskiej. Zaaranżowanie przesyłki nie jest trudne, a na dostawę nie czeka się miesiącami.

Czy tworząc Resibo wzorowała się Pani na innych podobnych markach zagranicznych lub polskich, np. Phenome?

Na polskich akurat nie, chociaż mamy w kraju bardzo ciekawe marki, czego Phenome jest dobrym przykładem. Jeśli chodzi o Polskę brakowało firmy, która oferowałaby produkty z dobrym składem, ale ze średniej półki cenowej. Kosmetyki z gamy naturalnych są zazwyczaj drogie. Mi zależało na stworzeniu produktów, które będą dostępne dla większej liczby osób, żeby szerzyć nurt naturalności i świadomego kupowania.

Wspominała Pani, że wprowadzenie marki na rynek trwało trzy lata. Ile z tego okresu poświęciła Pani na doskonalenie produktów?

Samo stworzenie olejku, który powstawał metodą prób i błędów w czasach, gdy nie myślałam jeszcze o aspektach biznesowych, zajęło rok. Nie miałam jeszcze takiego doświadczenia, a poza tym chciałam stworzyć ideał. Natomiast reszta kosmetyków to kolejny rok. Nie wybieraliśmy prostych rozwiązań, zależało nam na tym, aby produkty były dopracowane. Nie chcieliśmy kusić tylko opakowaniami, ale zawartością. Bardzo mi zależało, żeby Resibo oferowało produkty wyróżniające się pod względem jakości, nie dwieście różnych kosmetyków, ale znacznie mniej, za to uniwersalnych i dobrych dla każdego.

Skoro napomknęła Pani o opakowaniach, to na chwilę się przy nich zatrzymajmy. Recenzenci często podkreślają, że są one nie tylko estetyczne, ale też ergonomiczne. Czym wyróżniają się opakowania Resibo?

Po pierwsze, tekturowa tubka, poza tym, że ładnie wygląda, nadaje się do ponownego wykorzystania, np. jako pudełko na długopisy, pędzle do makijażu, waciki czy pałeczki kosmetyczne. Opakowania plastikowe to opakowania typu airless, co oznacza, że powietrze w ogóle nie dostaje się do środka. Jest to kolejny czynnik, który minimalizuje ryzyko utraty świeżości produktu. Opakowania te są certyfikowane przez Ecocert do używania jako pojemniki na kosmetyki naturalne. Nadają się do ponownego przetworzenia. Świetne jest to, że w pojemniku nie zostają resztki kosmetyku, nic się nie marnuje, ponieważ dno przesuwa się do góry.

Resibo

Kto zaprojektował wygląd opakowania?

Projekty tworzyliśmy razem z grafikiem z agencji, z którą współpracowaliśmy. Wiedziałam mniej więcej, czego chcę. Chciałam, żeby bazą był neutralny kolor, z którym kontrastowałby barwny element kwiecisto-roślinny, czyli odwołujący się do przyrody. Z grafikiem świetnie się rozumieliśmy i wykonał bardzo dobrą robotę.

Miałam nadzieję, że opakowanie będzie przyciągało uwagę, bo nie mamy dużego budżetu. Wiedzieliśmy, że nie będzie nas stać na reklamę w „Twoim Stylu” czy na portalach. Opakowanie to wyróżnik marki. Dziewczyny to jednak sroki i lubią estetyczne przedmioty.

Skąd się wziął pomysł na buteleczkę na kosmetyki typu airless?

Po prostu testowaliśmy różne rozwiązania. Nie była to łatwa sprawa. Gdybyśmy byli dużą firmą moglibyśmy wydziwiać i przebierać w różnych kolorach i wzorach. Jeżeli zamawiamy niewielkie ilości opakowań to jesteśmy ograniczeni do niektórych firm, które są skłonne wyprodukować mniejsze partie. Nie stać nas na serie idące w setki tysięcy, ponieważ wtedy cały budżet wydalibyśmy tylko na buteleczki. Z tego, co testowaliśmy wybraliśmy najlepsze opakowanie. Ograniczenia finansowe sprawiły też, że zdecydowaliśmy się na białe, a nie kolorowe butelki. Jednak za sprawą szaty graficznej etykiety całość wygląda bardzo przyjemnie dla oka.

Czy kosmetyki Resibo są kierowane do konkretnej grupy odbiorców, np. z danej kategorii wiekowej?

Nie chciałam robić kosmetyków dla konkretnej grupy wiekowej. Tak naprawdę, gdy kończymy 20 lat już powinnyśmy myśleć o tym, żeby zadbać bardziej o cerę. Dziewczyny, które się malują powinny wykonywać odpowiedni demakijaż. Pojawiają się pierwsze zmarszczki. Firmy kosmetyczne mają taką strategię, że oferują kosmetyki dla każdej grupy wiekowej. Zmarszczki czy problemy skórne w każdym wieku biorą się w zasadzie z tego samego: braku odpowiedniego nawilżenia, oczyszczenia, niedostarczenia skórze składników odżywczych.

Grupa wiekowa korzystająca z produktów Resibo jest bardzo szeroka. Wśród klientek mamy zarówno nastolatki, które chętnie sięgają po lekki krem ultranawilżający, jak i panie po sześćdziesiątce kupujące kremy odżywcze. Z reguły klientami są osoby bardziej świadome, które przywiązują wagę do składu i szukają dobrego produktu dla siebie.

Czy jakiś produkt wyróżnia się pod względem popularności na tle innych?

Tak, olejek do demakijażu, czyli produkt, od którego zaczęła się moja działalność. Myślę, że wynika to z tego, że mało jest podobnych produktów na rynku, wciąż niewiele osób wie o metodzie oczyszczania twarzy olejami. Poza tym działanie olejku jest naprawdę niesamowite, nieporównywalne w stosunku do jakiejkolwiek innej metody demakijażu. Codzienne używanie daje bardzo dobre efekty, skóra jest odżywiona i oczyszczona.

Czy kosmetyki Resibo są przeznaczone wyłącznie dla kobiet?

Na naszych opakowaniach nie jest zaznaczone, że są to produkty tylko dla kobiet. Panowie często automatycznie zakładają, że kosmetyki bez oznaczenia „for men” są dla płci pięknej, dlatego cieszę się, że nie boją się testować wyrobów Resibo, zwłaszcza chętnie sięgają po krem odżywczy.

Kosmetyki dla mężczyzn mają często wyraźny zapach i nie są delikatne, a tak naprawdę wielu panów ma bardziej wrażliwą cerę od kobiet, bo często się golą, co podrażnia skórę. Mogę podać przykład kolegi, który używa kremu odżywczego i jest zachwycony. Wcześniej korzystał z typowych kremów dla mężczyzn. Teraz po raz pierwszy w życiu może zapuścić sobie brodę, bo nie wrastają mu włoski, nic go nie piecze i nie swędzi. Czuje, że jego skóra się wyraźnie poprawiła i jest dobrze nawilżona.

Zdarza się nawet, że olejek do demakijażu stosują mężczyźni, którzy mają długie brody. Podobne wynalazki, czyli specjalne olejki, można spotkać w barbershopach. Moja koleżanka, która ma męża z długą brodą stwierdziła, że zrobi mu kurację olejkiem Resibo i naprawdę świetnie się to sprawdziło.

Co było najtrudniejsze w założeniu własnej firmy?

Najtrudniejsze było spełnienie norm potrzebnych do wdrożenia produkcji. Po szkoleniu z zakresu nowych regulacji unijnych zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle nam się to wszystko opłaca. Inwestycja miała być duża, a koszty dostosowania się do norm prawnych tak wysokie, że nie wiedziałam, czy podołamy, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że nie mieliśmy doświadczenia na rynku kosmetycznym. Wszystko mogło skończyć się porażką. Dlatego cieszę się, że znaleźliśmy partnera pod postacią grupy technologicznej, który pomógł nam wejść na rynek i opracować produkty.

Resibo_03

Co radziłaby Pani młodym przedsiębiorcom wchodzącym na rynek? Czego się wystrzegać, na co zwracać uwagę?

Nie wiem, czy nie jest za wcześnie na to, żebym udzielała rad. Może powiem z jakiego założenia sama wychodzę. Uważam, że dobra jakość zawsze się obroni. Jeżeli będę się jej trzymać to klienci na pewno będą wracać, a przy okazji pojawią się nowi, bo zadowolony klient powie trzem kolejnym osobom o naszej firmie.

Widzę, że to działa chociażby po współpracy z gabinetami kosmetycznymi. Panie często wracają po kosmetyki, a jeżeli dostaną próbki to istnieje szansa, że spodoba im się kolejny krem i przyprowadzą do gabinetu przyjaciółkę. Kobiety do nas piszą, dzwonią, pytają o produkty i gratulują.

Zalała nas już fala badziewia. Wiele osób ma już dość „chińszczyzny” i obładowywania się niepotrzebnymi rzeczami, które tak naprawdę do niczego nie służą i po jakimś czasie wyrzucimy. Coraz częściej szukamy produktów dobrych jakościowo.

W jaki sposób pozyskała Pani fundusze na założenie Resibo?

W firmę zainwestowaliśmy z mężem pieniądze, które odłożyliśmy na własne mieszkanie, dlatego wciąż mieszkamy z teściami. Mamy nadzieję, że ta inwestycja za jakiś czas się zwróci i będzie nas stać na mieszkanie, a przy okazji dalej będziemy mogli realizować się zawodowo pracując we własnej firmie.

Została Pani nominowana do nagrody w plebiscycie „Lwice Biznesu” w kategorii Zdrowie i Uroda. Co to dla Pani oznacza?

Jest to dla mnie bardzo duże wyróżnienie i mam nadzieję, że pomoże wypromować markę. Nominacja ta jest dla mnie tym bardziej ważna, że Resibo działa zaledwie od połowy grudnia. Firma została zauważona 3-4 miesiące po rozpoczęciu działalności, ale stoją za tym długie przygotowania. Jest to nagroda za 3 lata wcześniejszej pracy. W związku z „Lwicami Biznesu” wiele mediów lokalnych poczuwa się do tego, żeby o nas napisać. Jeśli udałoby się wygrać w tak cenionym plebiscycie, to byłby kolejny rozgłos dla marki.

Warto przeczytać

Jak sprzedać kota w worku? Dominka Płuza to wie

Chcę, aby każdy z klientów – zarówno człowiek, jak i kot, był zadowolony – mówi …

5 komentarzy

  1. Ha, może meżowi kupie na jego szczecinę na twarzy.

  2. Mam krem i szczerze polecam! Są po prostu najlepsze (i warte swojej ceny). A historia bardzo inspirująca 😉

  3. Olejek do demakijażu jest moim faworytem! Nie przypuszczałam, że to jest w ogóle możliwe, żeby zmywać tak makijaż 😀

  4. Zdrowa uroda to coś o co trzeba dbać całe życie. Nie podoba mnie się to, że tak mało jest stron jak ten o „naturalnej stronie życia”. Cóż, nie każdemu zdrowie jest priorytetem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *